Wpisy

  • środa, 04 kwietnia 2018
    • Kraina Lodu

      Całe życie bałem się upadku na dno,

      kiedy upadłem, przestałem się bać.

      Trzy wspaniałe lata, tęsknię za Tobą,

      Jestem, byłem z druga osobą, ale wciąż- Ty!

      Tęsknię za Twoim uśmiechem, czasem spędzanym wspólnie,

      Kłótniami, ale przede wszystkim, za Twoim zapachem, smakiem cudownych,

      Pudrowych róż, ust.

      Przez trzy długie lata przewinęło się tyle osób, ale ciągle Cię kocham, nigdy nie przestanę.

      Krzyknij: Wróć! a Wrócę! Nie powiem Ci w twarz, że Kocham Cię, przecież dobrze mnie znasz.

      Opamiętaj mnie! Błagam, nim będzie za pózno! 

      Wspiąłem się na szczyt, kariery, och! 

      Przez tyle lat wszyscy oglądali widowisko i powtarzali sobie: Kiedyś Nas zauważy, kiedyś Nas pokocha.

      Nigdy Was nie zauważyłem! 

      Nigdy Was nie kochałem.

      Dlaczego?- Z ust słodkich zapytasz łamiącym głosem.

      Zniechęcenie- To jest to, co mogę Ci dać.

      Przybieram różne maski, by nikt nie odgadł kim jestem, aby nikt mnie nigdy nie zranił, tak jak Ja, raniłem innych.

       

      Mijasz mnie z uśmiechem na twarzy, mówiąc: Cześć!

      Nie spoglądając na Ciebie, odpowiadam spokojnym głosem.-Uśmiechnij się!- Krzyczysz.

       

      Przestałem się uśmiechać, gdy wygrałem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      środa, 04 kwietnia 2018 11:48
  • poniedziałek, 19 marca 2018
    • RezerwacJa

      Mam alergię na koty, pomimo tego, łączy mnie z nimi jedna cecha- Podążamy własnymi ścieżkami.

      ,,Nie pójdę tam, dokąd nie chcę iść"

      Rozczarowanie, zawód, porażka, stracony czas, którego nigdy nie odzyskam, obrzydzenie, to słowa, którymi mogę opisać związek, w którym trwałem.

      Na początku była radość, słowo stało się ciałem i budowało relację, której z pozoru nikt nie był w stanie zburzyć.

      Byłem naiwny kiedy myślałem, że czerwiec należał do przełomowego miesiąca w moim życiu. Prędko okazało się, że był to zwyczajny czas, zwyczajny, jeden z wielu, jałowy związek, w którym przystało mi trwać.

      Większość z Nas wypala się, przestaje się angażować, zdradza lub oszukuje, w końcu związek to tylko ciągły zysk, prawda? Zapominamy, o tym, że każdy związek to zyski i straty, z którymi, jeśli Nam zależy, przyjdzie się zmierzyć twarzą w twarz- Wygrają najsilniejsi!

      Koniec roku obfitował w wiele rozwiązań, które ostatecznie rzuciłem, dlaczego? Miłość! O zgrozo! Zatem, co sprawiło, że związałem się z moją drugą połówką? Wygląd? Charakter?- Nic z tych rzeczy! Byłem zwyczajnie ciekawy, a ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

      Przepłaciłem za swoją ciekawość- Straciłem kilka korzystnych, nie tylko finansowo, propozycji, które miały okazję postawić mnie na piedestale i sprawić, że ciągle będę numerem #2, ponieważ numerem #1 nigdy nie chcę być, choćby z tego powodu, że bliżej do #0.

      W życiu posługuję się Kodeksem Hammurabiego, a więc zrozumiałe jest to, że postępuje wobec ludzi tak, jak oni postępują wobec mnie, czyli:

      1. Człowiek nr #1 nie ma szacunku do Człowieka nr #2, to Człowiek nr #2 nie ma szacunku do Człowieka nr #1, z tym, że wtedy Człowiek nr #1 dziwi się, dlaczego Człowiek nr #2 nie darzy go szacunkiem.
      2. Człowiek nr #1 oszukuje człowieka nr #2, a więc człowiek nr #2 oszukuje człowieka nr #1, wtedy człowiek nr #1 nie zauważa swojego błędu i czuje się oszukany przez człowieka nr #2.

       

      Jestem zodiakalnym skorpionem o mocnym charakterze, którzy nie pozostawi każdej sytuacji bez odwetu, uderzę zawsze dwa razy mocniej i w najmniej spodziewanym momencie.

      Kiedy moja druga połówka zaczęła mataczyć, kłamać i ukrywać wiele faktów przede mną, zacząłem robić to samo. W końcu nadszedł taki czas, że przestaliśmy się darzyć szacunkiem, a więc ja dla swojej byłej drugiej połówki stałem się kimś, zaś moja druga połówka dla mnie stała się tym czymś. W końcu nadszedł etap STOP, a więc moja druga połówka przestała się odzywać. Odczekałem odpowiedni okres, w którym wziąłem odwet: przestałem pisać, dzwonić, a co najważniejsze przestałem mieć czas na wspólne spędzanie czasu, zaś kiedy się spotkaliśmy na chwilę, nie mieliśmy, o czym rozmawiać.

      Dość szybko przestało mnie interesować życie kiedyś bliskiej mi osoby, która z dnia na dzień była mi coraz bardziej obca, a więc nasz związek nie był nawet, był tylko powolną egzystencją, w której nie byłem w stanie rozmawiać z kimś, do kogo wcześniej żywiłem jakieś uczucie. W końcu nie ma nic gorszego, gdy jesteś z kimś, z kim nie dośc, że się mijasz, to nie rozumiecie się, nie dogadujecie się.

      Kiedy Nasz związek zaczął się sypać, rzuciłem palenie, jako formę żałoby, którą przybrało moje ciało, bez buntu i z silną wolą.

      Powolnymi krokami naszą, kiedyś wspólną egzystencję sprowadziliśmy wspólnie do stanu depresyjnego. Dlaczego nie walczyłem? Nie miałem zamiaru, choćby dlatego, że do tanga trzeba dwojga. Poza tym nie zwykłem walczyć, o coś, co tak naprawdę straciło sens- Czy można walczyć, o życie narkomana, który odrzuca pomoc?

      Nadchodziły te dni, w których to wszystko miało się zakończyć, czułem to, a więc na znak zawartego pokoju, odpaliłem papierosa i spojrzałem w niebo, które mówiło: Kevin! Nie martw się, to nie pierwszy i nie ostatni raz, w którym ktoś zawodzi Twoje oczekiwania, tylko z tego powodu, że przerasto go naturalne i wspaniałe życie, z jakim przyszło nam się zmierzyć.

      W dniu kiedy moja druga połówka przebywała w Warszawie, byłem rówiez i ja- chyba nie myslicie, że oszczędziłbym sobie takiego przedstawienia? Jakże dotąd moja była, kiedyś ukochana osoba nie spędziła czasu sama w Stolicy, przecież byłoby to marnowanie czasu, prawda? Gdy można skorzystać z życia i poznać ów nowego wybranka życiowego, z którym utrzymywało się wcześniej zażyłą relację, to dlaczego tego nie zrobić?

      Mściwą jestem suką, fakt, ale nie miałem czasu na zycie towarzyskie, choćby z tego powodu, że moje życie zawodowe, które buduje od szesnastego roku życia, jest kosztem jaki ponoszę za porażki w życiu towarzyskim.

      To była wspaniał noc! Piekna, biała kamienica w centrum Warszawy, w której znajdują się trzy studia fotograficzne, garderoba męska i damska, recepcja, dwa gabinety, sala konferencyjna, zamieniło się w tętniące życiem miejsce. Przygaszone światła, szwedzki bufet, okrągłe stoły, wysublimowane poczucie humoru, piekne osoby, w jeszcze piekniejszych outfitach, nieograniczona ilośc różowego prosecco i cicha gwiazda- Natasza Urbańska.

      Wtedy to poraz pierwszy usłyszałem utwój pt.: ,,Już nie pytam", w którym zakochałem się za dysortografię, której zarzucają Nataszy, ale tak naprawdę, za to, co przekazała tego wieczoru. Stanęła ubrana czarno przed mikrofonem, bez tancerzy, na zwykłym drewnianym parkiecie przed małą grupką ludzi związanych z modą. Kiedy wykonywała ten utwór, przewertowałem szybciutko internet i przeczytałem niezrozumiałą fale hejtu, która na nią spływa każdego dnia. Zadałem sobie wtedy pytanie: Nataszo, kobieto wspaniała, kto lub co sprawia, że każdego dnia wstajesz z usmiechem na twarzy, pod którym kryje się ogromna ilość smutku, jak ukrywasz swój chłód wobec innych?

      Nie miałem odwagi jej zadać tego pytania twarza w twarz, nie dlatego, że się bałem, ale dlatego, że bałem się jej odpowiedzi. Czasami lepiej jest, gdy o czymś nie wiemy.

      ,,Pytałam wczoraj, dziś już nie pytam. Wiem swoje, a Twoje w moim znika."

      Na zegarku była godzina pierwsza w nocy, wszyscy zaczeli powoli wracać do domu, ale ja otrzymałem smsa o uroczej treści: Za dziesięc minut będę pod agencją i zawiozę Cię do klubu.

      Oczywiście, że się zgodziłem! Wsiadłem do czarnego BMW serii pięć i pojechałem do jednego z warszawskiego klubu, w którym obowiązuje selekcja: garnitur, koszula, eleganckie obuwie, a wejście kosztuje pięćdziesiąt złotych. Wstawiłem się niemiłosiernie, więc jedyne co pamiętam to drogę do swojego domu i to, że zasnąłem we własnym łózku.

      W końcu nadszedł czas, w którym mój związek się zakończył- Nie z mojej prośby, ani przyczyny. Po rozstaniu stwierdziłem: Czas poznać nowych ludzi, nową krew! Nie do końca rozumiałem swojego podejścia.

      Od swojej już byłem połówki otrzymałem wiadomość: Szybko załozyłeś konto. Baw sie dobrze! Wiecie co odpowiedziałem: Jeszcze szybciej znalazło sie pocieszenie w Warszawie.- Hipokryzja!

       

      Teraz w mojej krwi płynie mała dawka tramalu, który jest poprzedony kilkoma mg amfetaminy, która sprawia, że czuję się rewelacyjnie, a Świat wyprzedzam o jakieś dwa zdania i cztery kroki do przodu.

       

      Reasumując- odzyskałem kontrakt, zyskałem współpracę z czwartą agencją modeli i piątym wydawnictwem modelingowym, nawiązałem współpracę z nowymi fotografami, a więc co straciłem? Osobę. Życie zawodowe, rodzinę i przyjaciół stawiam na pierwszym miejscu, a na szczęście związki są na ostatnim miejscu, choćby z tego powodu, że nikt mnie jeszcze nie zaskoczył.

       

      Wiele osób mówi mi, że chciałoby być na moim miejscu, w mojej skórze- Nie oddam nigdy swojego życia. Zbyt bardzo je kocham.

      Witaj w Krainie Lodu!

      Jak mnie rozpoznać? Bardzo łatwo! Chodzę z twarzą wysoko zadartą,
      Uważam się zawsze za Bóg wie kogo, a na pośladkach noszę Versace logo.
      Czasem wyglądam też niepozornie, czapka w*******ka i rurki spodnie.
      Wyglądam na słodkiego chłopca, lecz świat poznałem dokładnie.

       

      Zmieniłem pracę, rozstałem się, zyskałem kolejną agencję i wydawnictwo, poznałem nowych ludzi, którym kibicują, aby mnie nie zawiedli, nosze wysoko zadartą twarz, jeszcze bardziej uważam się za Bóg wie kogo. Stałem się zimniejszy, chłodniejszy, zgorzkniały, wredny i złośliwy, a to wszystko dlatego, aby nikt nigdy nie odgadł kim naprawdę jestem.

       Czy powinienem porozmawiać  i pogodzić się ze swoją drugą połówką i rozstać się w cywilizowany sposób? Otóż uważam, że jeśli ktoś zrywa przez internet, to świadczy to, o jego ''dorosłości", a więc nie zasługuje na mój szacunek. Dobre serce to nie wszystko! Można posiadac ''dobre serce", ale przy tym mozna być totalnym ignorantem

      https://www.youtube.com/watch?v=8GotXeCwUnc

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 marca 2018 10:39
  • wtorek, 20 lutego 2018
    • Moje małe zimne serce

      Czy ktoś z Nas nie miał złamanego serca z powodu rozczarowania drugą osobą, z która się związał?

      Czy ktoś z Nas nie uronił łzy ze złości lub z powodu zawodu, który właśnie przeżywał? 

      Psychologowie twierdzą, że po rozczarowaniu nadchodzi czas zaskoczenia. Osobiście uważam, że po rozczarowaniu nadejdzie kolejne rozczarowanie, dlaczego? Choćby z tego powodu, że traktuje ludzi tak, jak oni traktują mnie- wtedy pojawia się problem i zdziwienie z ich strony.

      Każdy z Nas posiada swój typ, który okazuje się być głupi, ale zawodzi mniej niż osoba, której dajemy szansę.

      Moje małe zimne serduszka! Ogrzeję Was głębokim tekstem. Czekam na Wasze interpretacje poniższego tekstu.

      Żyję…
      Widzę Świat w kolorowych barwach.
      Uśmiech jest wyznacznikiem mojego ‘Ja’.
      Uwielbiam swoje życie, które jest pełne barw.
      Mam wiele planów i marzeń, które udaje mi się zrealizować.
      Do przodu wciąż idę, nie oglądając się nigdy za siebie- w końcu, po co tracić czas?
      Doceniam…

      Jestem…
      Kolorem Zimy w jednakowych barwach.
      Stanowczość, zasadniczość jest wyznacznikiem mnie.
      Kocham i nienawidzę swojego życia, choćby dlatego, że ciągle przeżywam rozczarowanie.
      Mam wiele planów i marzeń- Te zawodowe realizuję, zaś tych prywatnych nigdy nie uda mi się zrealizować.
      Do przodu wciąż idę, nie oglądając się nigdy za siebie- w końcu, po co tracić czas?
      Chłodny…

      Teraz na chwilę zamknij oczy- Czujesz?
      To chwila,
      Ten jeden z najważniejszych momentów.
      Zapamiętaj go!

      Kilka kropel łez, łyk wody i kłamstwa, którymi się karmisz:
      -Jestem silny, piękny, inteligentny

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 lutego 2018 20:30
  • poniedziałek, 19 lutego 2018
    • Zimne serce- Oficjalnie

      Dzień dobry, moi kochani !

      Zacznę od tego, że nagradzam wspaniałe sześć osób pierwszą częścią ''MyLife.com MojeŻycie.pl", więc proszę o uwagę.

      Dla osób, które wygrały przygotowałem podwójną niespodziankę mianowicie: Będzie to PIERWSZE WYDANIE wyżej wspomnianej pozycji literackiej, lecz mało tego- W okresie wrześniowym otrzymacie ode mnie zaproszenie na premierę mojej nowej książki pt.: ,,Journalloneliness" czyli ''#CzasopismoSamotność"- Cieszycie się? Mam nadzieję, że tak! 

      W 2018 roku wzbogaciłem się o współpracę z czwartą agencją modeli i piątym wydawnictwem literackim- co obfituje w ogrom pracy.

      Z tego samego powodu po raz drugi odmówiłem udziału w Krakowskich dniach mody, ale tylko z tego względu, że wraz z BlueModels szykujemy się na Berliński Fashion Week.

      W tym samym roku- w okresach kwiecień/czerwiec trochę Was będziemy prowokować sesjami zdjęciowymi, ale także projektami literackimi. 

      Miłego dnia perełeki-

       https://www.youtube.com/watch?v=FngDSOuCNAA

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 lutego 2018 10:11
  • czwartek, 01 lutego 2018
    • MyLife.com Cz.I i II

      "Próbuję, ale wciąż upadam
      Wołam, ale nikt nie słyszy
      Daję z siebie wszystko
      Wiem, że nadejdzie spokój
      Nigdy nie chciałam nikogo potrzebować

      Tak, chciałam zgrywać twardą
      Myślałam, że mogę wszystko zrobić sama"~SIA ''Helium"

      21812

      Nie bez powodu zacząłem wpis od fragmentu utworu. 

      W pierwszej części powieści, której tytuł widnieje w tytule wpisu, Dawid Diergonowski- zmaga się z tak zwanym szkolnym terrorem.

      Dosyć szybko znudził mnie temat młodzieży, nie dlatego, że sam mam ponad dwadzieścia lat, lecz dlatego, że w końcu zrozumiałem, że nie jestem w stanie zapobiec temu co dzieje w życiu wielu niewinnych nastolatków. Tak samo jak na farmacji zrozumiałem, że nie jestem w stanie wyprodukować leku, który wyleczy każdy rodzaj nowotworu i raka, zaś na medycynie człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że ze śmiercią nie wygra.

      Każdy z Nas popełnia wiele błędów, a więc ówczesny Dawid Diergonowski- Już dwudziestoletni student medycyny, stara się naprawić błędy z przeszłości. Odwiedza swojego dawnego prześladowcę po latach w warsztacie samochodowym- Wszystkie wspomnienia powracają w jego myślach. Czy chęć zemsty może być tak silna, że pchnie Dawida do próby popełnienia przestępstwa?

      MyLife.Com1

      Kiedyś Dawid był zamkniętym w sobie nastolatkiem, a dziś?- Pełny wiary, energii i pewności siebie wkracza w kolejny etap w swoim życiu. Czy owocujący związek może przestać trwać?- Owszem! Dawid nie żywi zaufania do osoby, z którą się związał.

      Momentami powieść jest bardzo chaotyczna, a zawdzięczamy to szybko toczącej się akcji.

      ''MyLife,com II" nie odbiega stylem od pierwszej części. 

       ''#CzasopismaSamotność" a ''MyLife...."- Są to dwa różne Światy! Światy, które Was zaskoczą. ''Journalloneliness" zaskoczy Was stylem, fabułą, wprowadzi w zakłopotanie, ale zachwyci objętością stronicową powieści i doprowadzi do łez. Natomiast wspomniana powyżej ''ML2" wzbudzi w Was nerwy, wstręt i spowoduje, że powieść będziecie musieli przeczytać minimum dwa razy- Ze względu na panujący w niej chaos. 

      Na koniec dodam wspaniały film!

       

      Miłej lektury!

      P.S.

      W sobotę pojawią się wyniki instagramowego konkursu! 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 lutego 2018 18:54
  • poniedziałek, 15 stycznia 2018
    • ''Journalloneliness'' czyli ''#CzasopismoSamotność"

      sadDzień dobry!

      Och!

      Moje wzdychnięcie niebawem usłyszy praktycznie cała Polska, a to z powodu ''JL", którą w swoim pozycjach literackich nazywam ''Pieśnią ciała mega dla obcego". 

      Czy kochamy samotność?- Oczywiście, że tak! Każdy z Nas chociaż raz marzył o tym, aby choć przez chwilę pozostać z samym sobą.

      Czy kochamy przepych?- Oczywiście, że tak! Każdy z Nas wybrałby kabriolet od karocy.

      Do czego zmierzam? Do przełomu!

      ''#CzasopismoSamotność" zaczęło powstawać w 2016 roku po swoich dotychczasowych przeżyciach zacząłem dostawać napadów paniki, z którymi walcze do dnia dzisiejszego. Zacząłem szukać wytchnienia- Znalazłem je w ''JL". Wielu z Nas do dnia dzisiejszego nie znalazło swojej prawdziwej miłości, wymarzonej pracy czy nie spełniło swoich marzeń. Część z Nas uwielbia gotować, inni zaś kochają tańczyć lub śpiewać, zaś jeszcze inni ciągle szukają siebie we wszystkim co robią lub co chcieliby robić. Moja powieść to usłyszane historie, które postanowiłem spisać, ale także moje dotychczasowe przeżycia- praca, dawne miłości, relacje międzyludzkie. Poznacie kulisy mojej pracy w modelingu, ale także kulisy powstania ''Academy Beauty Zawadzki". Dostaniecie wskazówki dotyczące walki z paniką. odnjdziecie kilka przepisów kulinarnych. Myślałeś/aś, że będzie to wspaniała historia?- Dobrze myślałeś/aś, ponieważ nazywam to Polskim odpowiednikiem ''Diabeł ubiera się u Prady", lecz jego smutniejszą i bardziej obszerną wersją. Liczysz na prawdziwe imiona i nazwiska?- Tak, zgadzam się z Tobą! W mojej powieści padaja prawdziwe imiona i nazwiska. ''#CzasopismoSamotność" to pigułka z Samotnością, którą podaję Wam za każdym razem, gdy sięgnięcie po tę pozycję. 

      Obiecuję Wam, że po przeczytaniu tej powieści, nic już nie będzie takie same.

       

      Podziękowania!

      Wyrazy szacunku wraz z podziękowaniami pragnę złożyć na Wasze serca!

      Dziękuję (Kolejność nie ma znaczenia)

      Danielce- Mojej wspaniałej przyjaciółcę dziękuję za litry kawy, spacery pełne rozmów i uśmiechów, ale także za wytrwałość i motywację, którą dażyła mnie każdego dnia niezmiernie przez dwa lata w trakcie tworzenia mojej powieści.

      Rodzicom- Za dar do literatury, modelingu, muzyki, rozmowy i słuchania. Dziękuję Wam za czas i trud, który włożyliście, aby spełniać każde moje marzenia. Dziękuję Wam za wiarę, miłość i motywację, a także za każdą przekazaną wartość. Dziękuję także mojej siostrze, babci, a także pozostałym osobom z mojej rodziny, które zawsze we mnie wierzyły i pchnęły ku górze.

      Pani Ewie- Za niezliczoną ilość ciepłych słów, miłość,  wiarę i motywację, którą obdażała mnie za każdym bezpośrednio i na odległość. Dziękuję także za przekazanie cennych wartości.

      Paulinie- Za wiarę i motywację bez której nie mógłbym stworzyć żadnej powieści.

      Zespołowi WFW i NovaeRes- Dziękuję Wam za to, że pozwoliście przebić mi się przez liczne grono debiutujących pisarzy i za to, że to właśnie mnie daliście szansę. Dziękuję Wam za współpracę, motywację i pokład wiedzy.

      MBP filia 10- Dziękuję Miejskiej Bibliotece Publicznej nr 10, która za każdym razem gościła mnie w sposób nietuzinkowy. Dziękuję także za wiarę i motywację.

      MłodziezowemuBlogowiArtystycznemu w Krakowie- Za pierwszą recenzję mojej pierwszej książki i za pierwsze spotkanie literackie, które mogłem u Was przeprowadzić. 

      Dracula- Dziękuję za wspaniła recenzję powieści pt.: ,,Historie ulotne spisane nad brzegiem Bałtyku" czyli ''Zanim Odejdę", a także za cudowny i profesjonalnie przeprowadzony wywiad. Dziękuję za liczne ciepłe słowa i motywację.

      BlueModels/FukuModels/twarze.pl- Dziękuję moim współpracownikom, podopiecznym, dyrektorom za motywację, wiarę i za wiedzę, którą przekazujecie mi niezmiennie od 7/5/3 lat. Dziękuję za dobre pokłady energii.

       

      Miłej lektury!

      #ComingSoon #Journalloneliness #ByKKZ

       

       https://www.youtube.com/watch?v=lwzfPL-rJqA

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 stycznia 2018 18:28
  • czwartek, 24 sierpnia 2017
    • RIP

      W życiu każdego pisarza nadchodzi czas inspiracji i wypalenia.

      Kiedy dowiedziałem się o tym, że Michał odszedł- Sparaliżowało mnie.

      Nie znałem go, ale strach spowodował ucieczkę, zaś moje ciało odnalazło drzwi.

       

      Drogi Michale,

       

      Wierzę w Boga i wierzę, że każdy kto przeczyta ten tekst, odda Ci to, na co zasługujesz, ale przede wszystkim sprawi, że będzie o Tobie pamiętał.

      Każde wypowiedziane głośno- Usłyszysz.

      Wierzę!

      ,,Zanim powtórzycie słowo ''Amen" w miejscu modlitwy, zapamiętajcie:

      Dziecko słucha."

       

      ,,Racja I Prawda - R.I.P"

      Granica pomiędzy racją a prawdą jest krótka.

      Rację ma każdy, prawda jest tylko jedna.

       

      Boję się trzymać Twojej twarzy, ponieważ jestem przerażony tym, co zobaczyłem.

      Obwinięty jesteś delikatnym jedwabiem, który sprawia, że stwarzasz pozory.

      Znajduję się nad ogniem, gdy spoglądam w Twoją duszę- Jestem w piekle!

       

      Teraz poproś mnie delikatnie i ciuchutko o nadzieję i pokój- Prawdziwie.

      Uwolnię Cię, tylko daj mi szansę. Doskonale wiemy, że potrzebujesz wolności- Mam rację!

       

      Jesteśmy zmęczeni od ucieczki przed bólem.

      Choć... Wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej.

      Teraz mój Drogi Bracie posłuchaj mnie uważnie:

       

      Nieważne  jak często popełniało się błędy.

      Natomiast ważne jest to ile razy podnosiliśmy się z upadku.

      Nieważne co mówili ludzie.

      Natomiast ważne jest poczucie własnej wartości.

      Nieważne czy płakał świat.

      Natomiast ważne jest to, że Ty się uśmiechałeś.

      Nieważne jest czy było wstyd.

      Natomiast ważne jest to, że wybrałeś wolność.

      Nieważne czy bolało.

      Natomiast ważne jest to, że nie ukrywałeś.

      Uprzedzali, że będą łzy.

      Mieli rację.

      Uprzedzali, że powinno się uważać.

      Mieli rację.

      Chronili.

      Mieli rację.

      Upadły anioł kazał marzyć.

      Miał rację.

       

      Czego, więc zabrakło?

      Pokory? Miłości? Wiary?

      Drogi Boże!

      To znowu Ja.

      Nigdy nie potrafiłem przemawiać, ale potrzebuję rozmowy, ciszy oraz akceptacji. Wiele ludzi umiera zbyt wcześnie- Wiesz, o tym. Czasami zastanawiam się, jakby wyglądał ówczesny świat, gdybyś znajdował się w każdym z Nas. Czy przeżyłoby więcej ludzi? Czy ludzie byliby szczęśliwi? Co jest karą? Co zaś jest grzechem? Strach jest czymś, co paraliżuje całe ciało. Więc... Biegnę, uciekam przed ciemną mgłą, która może nie tylko mnie sparzyć, ale zabić i zadusić iskrę życia, której potrzebuję. Goni mnie różowa mgła, przed którą nie uciekam. Gdy w niej jestem- Raduję się, Skaczę i śpiewam, ponieważ to jest pełnia. 

      Choć...

      Nieważne, w której mgle jestem, to już nie ma znaczenia.

      On odszedł....

      Nie zdążyłem z nim wypić dzbanka kawy.

      Nie zdążyłem powiedzieć: Będzie lepiej.

      Nie zdążyłem...- Bo wagon osobny, przedawniony bilet, nie ten peron i stacja w innym mieście.

       

       

       

      https://www.youtube.com/watch?v=ClU3fctbGls

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 sierpnia 2017 19:16
  • środa, 02 kwietnia 2014
    • Recenzja

        Hubert Cietrzew- poeta urodzony 25 maja 1991 roku w Skierniewicach. Wielki wpływ na jego dorobek literacki miał utwór Z.Herberta pt.: ,,Przesłanie Pana Cogito", który stał się mottem życiowym poety. Prywatnie jest fanem zespołu Queen- zródło wfw.com.pl

       

      Wydawnictwo: WFW

      Stron: 53

      Okładka: Kamil Kucharski

      Rok wydania: 2013

      Patroni: artyści24, starcom, SMP, Dracula, MKR.

       

      Długo zastanawiałem się, jak rozpocząć tę recenzję. W mojej głowie roiło się wiele planów, lecz tylko jeden okazał się skuteczny.

      Postanowiłem, że opiszę Wam cały tomik, ponieważ interpretowanie każdego wiersza nie ma sensu-dlaczego?

      Bowiem Mirosław Białoszewski mawiał:

      ,,Poezją należy się bawić. Każdy człowiek może ją interpretować różnie."

       

      ,,Wycieczka w głąb siebie"- tak zatytułowany jest tomik Huberta.

      Poeta skłania ludzi do refleksji, które mają się wysnuć poprzez podróż do własnego ''Ja".

      Ma to nam pomóc w ocenie samych siebie. Dodatkowo, gdy głębiej przeanalizujemy  wiersze,

      to możemy się doszukać wewnętrznego głosu autora, który opisuje nam samego siebie

      Wystarczy spojrzeć na spis treści, aby ujrzeć, iż autor swoje wiersze ujął od początku narodzin człowieka, aż po jego śmierć.

      Sądzę, że ten tomik jest wołaniem autora o to, co jest nieuniknione, niezmienne oraz pyszne i inne, ale nie odstające od szarej rzeczywistości.

       

      Spokojnie mogę powiedzieć, że Hubert mnie zaskoczył.  

      Współpracuję z nim nad powieścią pt.:

      ,,Historie ulotne spisane nad brzegiem Bałtyku" czyli ,,Zanim odejdę"

       i stanowczo stwierdzam, że wiersze, które zawarł w mojej powieści są całkiem inne (pod każdym względem) niż te, które zaprezentował nam w debiutanckim tomiku.

      Przyznam, że nie przepadam za poezją, ale potrafię obiektywnie ocenić i docenić osobę, która ma talent.

       

      Ocena:

      4/5

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      środa, 02 kwietnia 2014 18:22
  • środa, 26 czerwca 2013
    • Prezentacja

      Dzisiaj prezentuję Wam pierwszy wiersz Huberta Cietrzew, który został zawarty w mojej nowej powieści pt: ,,Historie ulotne spisane nad brzegiem Bałtyku" czyli ,,Zanim odejdę".---> roboczy tytuł: ,,Życie na sprzedaż".

       

       

      Zostałem echem własnego wnętrza,
      Ułomnym skutkiem ciała kalectwa.
      Zrodzony w bólu odejdę w ciszy,
      Wołam Cię tato, czemu nie słyszysz?

      Inny niż wszyscy, prosty jak każdy,
      Brudny od środka, na wierzchu jasny.
      Tak wiele chciałbym, tak mało mogę,
      Chłonę wspomnienia jak gąbka wodę.

      Zwinięty w pościel wstydzę się świata,
      Źródłem wolności jest szyba szklana.
      W podświadomości wciąż pęka serce,
      bo życia świeca zgaśnie na wietrze.

      Błądzę w ciemnościach, szukam nadziei,
      Chce dotknąć nieba leżąc na ziemi.
      Czasami myślę, że świat jest błędem,
      Kamil! Jak dobrze! Zbudź mnie czym prędzej!

      ~Hubert Cietrzew
      

       

      Wielki ukłon w stronę twojego talentu!

       

       

      https://www.youtube.com/watch?v=uqzFtS6JA2Y

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      środa, 26 czerwca 2013 19:43
  • czwartek, 18 kwietnia 2013
    • Spotkanie literackie

      Serdecznie zapraszam wszystkich na spotkanie literackie w filii nr 10 MBP w Sosnowcu na autorskie spotkanie literackie na, którym zostanie zaprezentowana II cz. powieści ,,MyLife.com MojeŻycie.pl" pod tytułem: ,,Gra w ciemności".

      Na spotkaniu także zostanie zaprezentowana twórczość Andrzeja Gwarona, który jest uczniem Kamila Zawadzkiego.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 kwietnia 2013 16:27
  • piątek, 22 marca 2013
    • Fundacja Oskar

      Fundacja Oscar prosi Was gorąco o pomoc



      Właśnie w marcu tego roku mija rok odkąd jesteśmy z Wami. Przez ten czas przez naszą stronę przewinęło się mnóstwo wywiadów, recenzji, konkursów, felietonów. Jedni powiedzą, że to mało, inni zaś, iż dużo. Niestety przez ten rok, działając zgodnie z prawem, nie mogliśmy nic więcej zrobić. Teraz już możemy. W styczniu br roku otrzymaliśmy po prawie 10 miesiącach upragniony nr KRS 0000446033, bez którego nie mogliśmy mieć numeru konta bankowego, a tym samym brać udziału w różnych projektach. W chwili obecnej część zarządu pracuje nad projektami mającymi na celu przede wszystkim rozwój kulturalny dzieci, młodzieży i dorosłych, projekty te będą przedstawione w różnych instytucjach i organizacjach celem zdobycia na nie funduszy. Co chcemy zrobić zgodnie z tymi projektami? Otóż przede wszystkim pomóc ludziom nie tylko debiutującym, ale i tym, którzy już mają pewien dorobek a nie mogą się przebić, bo po prostu ich na to nie stać. Chcemy współfinansować, a w późniejszym czasie być może nawet finansować ich twórczość, jednak wszystko to zależy od sponsorów oraz od tego ilu ludzi dowie się o nas i zechce nam pomóc. Zdajemy sobie sprawę, że nasza fundacja nie  „chwyta” za serce, nie wyciska z oka łzy jak te zajmujące się chorymi dziećmi czy zwierzętami. Ale czy to oznacza, że nie jesteśmy potrzebni? Do tej pory wszystko finansowaliśmy z własnych funduszy, jednak nasze pensje nie starczają na dłuższe prowadzenie w takiej formie fundacji. Zanim uda nam się otrzymać fundusze na projekty (gdy tylko będą gotowe opublikujemy je) musimy sprawić, aby usłyszało o nas jak najwięcej ludzi. Najłatwiej i najszybciej ten cel osiągniemy poprzez reklamę medialną w którymś z bardziej poczytnych czasopism, to niestety kosztuje bardzo wiele. Chcemy też zdobyć regon, aby móc zarabiać na naszą działalność np. reklamy na stronie, internetowej. Do dalszej naszej pracy potrzebujemy też laptopa i rzutnika. Prosimy Was, jeżeli możecie wspomóżcie nas, może znacie firmy, instytucje, które również mogą nam pomóc, podajcie im nasz nr konta Bank Pocztowy 70-1320-1830-3209-1043-2000-0001. Niestety ostatnio coraz częściej słychać o nieuczciwości różnych fundacji, jest nam za nich po prostu wstyd, ludzie z takich instytucji powinni być surowo rozliczeni za swoje postępowanie, za to że narazili na szwank imię tych którzy działają w dobrych intencjach. U nas każdy sponsor dostanie rozliczenie i będzie wiedział na co jego gotówka została wydana. My naprawdę jesteśmy pasjonatami, od roku działamy nie biorąc od nikogo ani jednego grosza. Dziękujemy naszym sponsorom, którzy wspomagali nas przez ten czas książkami i zabawkami, a także pisarzom i poetom. To dzięki nim mogliśmy organizować tak wiele konkursów, które zawsze cieszyły się powodzeniem. Nadal będziemy publikować recenzje, wywiady bez pobierania jakiejkolwiek opłaty. Nie ważne jest tez dla nas gdzie autor wydał swoją książkę, liczy się pasja, z jaką tworzy. Zapraszamy do nas nadal pisarzy, poetów, malarzy, fotografików, będziemy publikować fragmenty Waszych dzieł. Prosimy pomóżcie jeżeli możecie i chcecie.

      Zarząd Fundacji Oscar.

      www.fundacjaoskar.pl

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      piątek, 22 marca 2013 18:54
  • czwartek, 14 lutego 2013
    • Valentine day

       ,,Valentine day"

      ,,Jesienny wieczór w blasku świec,

      miłości czar, śmierci czas..." 

       

      Akcja toczy się około godziny osiemnastej w Domu Starców.- 14 lutego 2013 roku.

       

       

       

       

      Autor:

      Kamil Kevin Zawadzki

       

      Piosenka na wstęp:

       http://www.youtube.com/watch?v=06pzy-Que88

       

      -Boże jeszcze nie jestem gotowa!

      -Uspokój się, Sara.- Wypowiedziała Anastazja uśmiechając się do przyjaciółki.

      Kobieta biegała po domu nerwowo.

      W końcu Anastazja rzucił gąbkę z pudrem, wstała i podeszła do Sary.- Chwyciła ją za ramiona.

      -Kochana bierzemy trzy głębokie wdechy.

      Kobiety zaczęły wspólnie oddychac.

      Zamknęły oczy...

       

      -Pamiętasz jak miałyśmy szesnaście lat, zakochałyśmy się w Bartku i Kamilu, którzy byli blizniakami...

      -A wcześniej my, dwie wariatki kłóciłyśmy się o faceta, ponieważ wyglądał tak samo.- Wtrąciła Sara.

      Kobiety zaczęły się śmiac.

      -Pózniej staneli w progu drzwi i odjęło nam mowę...

      -Ale to było takie słodkie.

      Usiadły na przeciwko siebie i zaczęły malowac paznokcie.- krwawa czerwień.

      -Czasy liceum były najlepsze.- Wypowiedziała Anastazja wzdychając.

      -Dzięki temu będziemy miały takie same nazwisko.- Odpowiedziała Sara uśmiechając się do swej przyjaciółki.

      -Aj to były czasy....- Wyrzekła.

      -Szkoda, że mamy już siedemdziesiątke na karku...

      -Lecz przyjazn nasza trwa nadal.

      -Zauważyłaś, że zawsze spotyka nas to samo?- Wypowiedziała pytając Sara.

      -Jesteśmy siostrami, jednością i tak było nam pisane.- Skwitowała Anastazja.

      -Prawie tak samo postąpiły z nami nasze dzieci...

      Uśmiech z twarzy kobiet znikł...-Nagle w miejsce uśmiech wkradł się smutek, który całkowicie pokrył ich twarz.

      -Może mi opowiecie całą historię od początku?- Zapytał Marek włączając dyktafon.

      Kobiety wymieniły spojrzenia.

      -Dwa ciała, jedna dusza.- Wypowiedziały jednocześnie.

      -Co to oznacza?- Zapytał z ciekawości.

      -Przyjazń na zawsze.- Skwitowały jednocześnie.

      -Gdzie was mężowie?- pytam z ciekawości.

      Wymieniły spojrzenia.

      -Saro opowiedz panu wszystko a ja pójdę do ogrodu.

      Sara chwyciła za dłoń Anastazję.

      Po twarzy kobiety spłynęły łzy, lecz od razu wyszła bez wyjaśnienia.

      Sara wzięła jeden głęboki wdech.

      -Coś się stało?- Zapytał młody pisarz.

      -Trudno to Panu będzie zrozumiec. Dwie stare, pomarszczone, trzęsące się kobiety zachowujące się jak nastolatki.

       Chłopak nie wiedział co ma odpowiedziec, więc tylko uśmiechnął się do Sary.

      -Może zacznijmy od tego jak wyglądali wasi mężowie.

      -Gdy ich wspominamy od razu na sercu robi nam się cieplej. Uśmiech pozostaje na twarzy przez kilka dni, lecz, gdy pójdziemy zaświecic znicz i zmówic modlitwę nad ich grobem, zdajemy sobi sprawę, że nie ma ich tutaj.- Razem z nami, posród nas...

      -Ile lat upłynęło od ich śmierci?

      -Zmarli w wieku osiemnastu lat.

      -Tak mi przykro.- Wypowiedział zawiedzony pisarz.

      -Proszę mi uwierzyc, że nam też.- odpowiedziała odpalając papierosa.

      -Czasami zadajemy sobie pytanie, dlaczego Bóg zabiera nam ludzi, których tak kochaliśmy?

      -Może to miłośc ich zabija?- Wypowiedział Marek.

      -Nie miłośc, lecz kumulacja emocji i uczuc.- Wypowiedziała.- Chcesz wiedziec jak wyglądali?- Dokończyła.

      -Tak.- odpowiedział uśmiechając się.

      -Bartek i Kamil byli wysocy. Więcej niż sto osiemdziesiąt. Ciemne, krótko ścięte włosy, podniesiona grzywka do góry. Lekko przypakowani, wyrzezbiony brzuch, gładka i jędrna skóra oraz piękne usta. Ich sylwetka powalała, mogli jeś tonami a i tak wyglądali tak samo nie tyli. Mieli dobrą przemianę materii.

      -Jak ich rozpoznawaliście?

      -To proste, Bartosz mój ukochany miał pieprzyka na prawym policzku a kamil nie.

      -Byli dla Was idealni, prawda?

      -Wiesz pierwsz miłośc, zauroczenie, alkohol, miłośc na zawsze, mozliwośc liczenia na siebie zawsze i w każdej sytuacji, wspólne plany i marzenia. Od szesnastego roku byłyśmy związane z nimi.- W wieku osiemnastu lat poprosili nas o rękę w walentynki.

      Stół w restauracji był posypany czerwonymi i białymi płatkami róż.

      Czerwone wino, muzyka....

      Miśki się postarały.- Kobieta zgasiła papierosa i zaczęła się uśmiechac.

      -Co było dalej...?- Wypowiedział zaciekawiony opowieścią kobiety.

      -Nie jesteś chyba, aż tak głupi, żeby się nie domyślec co mogło się stac.- Wypowiedziała uśmiechając się kobieta.

      -Chłopcy zapomnieli się zabezpieczyc, my nie brałyśmy tabletek...

      -Zaszłyście w ciąże?

      -Niestety....

      -Co na to wasi rodzice...?

      -Wiesz.... awantura, wstyd i w ogóle.

      Marek krzywo się uśmiechnął.- Tak, jakby doskonale znał to uczucie.

      -Ale za to miałyście Kamila i Bartka obok siebie.- Dokończył.

      -Już nie miałyśmy...

      -Jak to?- Zapytał zagubiony w tej opowieści.

      -Zostali powiadomieni o porodzie. Jechali lekko pod wpływem, ekscytacją i za szybko...

      -Wypadek?

      -Tak, zmarli na miejscu.

      Marek się załamał.

      Po twarzy kobiety spłynęły łzy.

      Pisarz wyjął chusteczkę i wręczył ją staruszce.- otarła łzy i gniotła ją rękoma.

      -Byłyśmy dla siebie oparciem. razem wychowywałyśmy nasze dzieci.

      Wiadomo samotna matka ma ciężej, lecz zawsze powtarzałyśmy sobie, że damy radę.

      Pamiętam jak moja córka miała problemy w szkole.

      Była wyzywana, poniżana.

      Pewnego dnia zaczęłyśmy się kłócic.- Nie dogadywałyśmy się tak jak dawniej.

      Uważałam wtedy, że to taki wiek. Zastanawiałm się, gdzie popełniłam błąd.

      -Pózniej jakoś dawałyście radę, prawda?

      -Niestety było co raz gorze.

      -To znaczy?

      -Moja córka popełniła samobójstwo. Nie wyszłam już ponownie za mąż tak samo jak Anastazja. An wspierała mnie. Dla Kamila jej syna, któremu dała imię po ojcu, byłam jak druga matka.

      Wiadomo... ślub, my sie starzałyśmy.- ja wylądowałam na zawał w szpitalu i ledwo co mnie odratowali a Anastazja na udar. Potrzebowałyśmy opieki, lecz Kamil odwiedził nas raz w szpitalu ze swoją żoną, obiecując, że zajmą się nami. An bardzo się cieszyła, że w końcu zobaczy jagodę i Stasia.- dzieci syna. Cieszyłyśmy się, lecz wiedziałyśmy, iż to spory obowiązek.

      Potem już ich nie widziałyśmy. Anastazja płakała.- Wytłumacz mi jak dziecko, które urodzisz, wychowasz, dasz mu wszystko co możesz a ono...- Ono przyjdzie, obieca Ci gwiazdki z nieba, aby następnie kopnąc Cię w dupę!? Jak to jest możliwe?!

       -Ciężko mi to wytłumaczyc...

      -Był to cholerny ból dla Anastazji. Wylądowałyśmy tutaj.- W Domu Starców. Wydawało nam się, że zostałyśmy same, lecz po czasie zdałyśmy sobie sprawę, że mamy siebie i tylko do śmierci -a nawet i po niej możemy- liczyc na siebie.

      -Wiesz co w tym wszystkim jest najgorsze?- Dokończyła.

      -Samotnośc?

      -Nie!- Wypowiedziała unosząc głos.- To, że własne dziecko nawet do Ciebie nie zadzwoni! On też kiedyś będzie stary!

      Marek spuścił głowę w dół.- Było mu smutno.

      -Dzisiaj mamy walentynki, prawda?

      -Owszem.- Wypowiedział wyjmując z torby czekoladki.

      -To dla Was.- Dokończył wręczając.

      -Jezu, dziękujemy.- Odpowiedziała zaskoczona odkładając je na stół.

      Chłopak wstał i podszedł do okna.

      Wpatrywał się w siedzącą na ławce Anastazję.

      -Zawsze, co dzień siada tam i czeka, aż syn ja odwiedzi.- Wypowiedziała wpatrując się w ścianę.

      Marek obrócił się i spojrzał na kobietę.

      W jego oczach pojawiły sie łzy.

      -Ja natomiast czekam tego dnia, aż obudzę się i będę ponownie mogła przytulic się do Bartka.- Wypowiedziała gładząc dłonią jego zdjęcie.

      Łzy popłynęły jej strumieniem.

      -Dzisiaj jest nasz dzień.- Dokończyła.

      -To znaczy?- Zapytał ocierając łzy wpatrując się przez okno w Anastazję. 

      - Po raz pierwszy od kilkunastu lat ktoś podarował nam czekoladki i porozmawiał dłużej niż dwie minuty.

      Marek podszedł i położył dłoń na ramieniu Sary.

      -Będę przychodził tutaj częściej.

      Na twarzy kobiety pojawił się uśmiech.

      -To nasz ostatni dzień.- Wypowiedziała.

      Chłopak wyszedł z pokoju zabierając ze sobą koc.- Stanął przed drzwiami wejściowymi, chwycił za klamkę i pchnął drzwi.

      Podszedł do Anastazji, okrył ją kocem.- Kucnął przed dnią.

      -Będę przychodził tutaj częściej.- Wypowiedział.

      Anastazja rzuciła się na niego i zaczęła go przytulac.- Po ich twarzach spłynęły łzy.

       

      The END

      KONIEC

       

      Rodzina, miłośc to najcenniejszy dar...

      Jaki mogłeś otrzymac dziś...

      czasu nie cofniesz, błędów przeszłości nie wymarzesz ,,od tak",

      lecz postaraj się, aby nie popełniac tych samych błędów pózniej.

       

      Sara German

      urodzona 24.10.1943 roku

      zmarła 14.02.1943 roku.

      Została znaleziona w ogrodzie na ławce.
       

       

       Anastazja Popławska

      urodzona 15.06.1943 roku

      zmarła 14.02.2013 roku.

      Umarła w swoim fotelu ze zdjęciem nieznanego mężczyzny w ręku.

       

      Zabiła ich miłośc, cierpienie i tęsknota... 

       

       

       



       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 lutego 2013 18:26
  • sobota, 24 listopada 2012
    • Informacje

      Parę dni temu książka MyLife.com MojeŻycie.pl zyskała pierwszy patronat medialny: Młodzieżowy Klub recenzenta w Krakowie.

      Autor dziękuje Fundacji Oskar, czytelnikom za wkład w promocję dzieła.

      Jakiś czas temu Kamil Kevin Zawadzki rozpoczął swoją ,,współpracę" z dwiema nowymi, początkującymi pisarkami, które niebawem pojawią się w obszernych dziełach na polskich (mijemy nadzieję, że także zagranicznych) rynkach. 

       

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      sobota, 24 listopada 2012 16:42
  • piątek, 15 czerwca 2012
    • Wywiad

       FO. Kamil masz dopiero 17 lat, a na swoim już drugą książkę. To naprawdę niezły wynik. O czym jest pierwsza, a o czym druga część?

      Oj tam 17 lat to stary wiek owszem napisałem pierwszą część po czym drugą, która niebawem mam nadzieje ukaże się nakładem WFW.- Ale to nie koniec.- Chcę wydać trzecią książkę. Pierwsza książka jest o moim życiu, które wiodłem gimnazjum oraz o życiu bliskich mi osób. Do My Live.com wplątałem trochę fikcji, wyobrażenie siebie za „parenaście” lat i niestety, ale moja dawna naiwność. Książka miała mieć tematykę szkolnego terroru, lecz szybko zmieniłem koncepcje ze względu na odwrót akcji w moim życiu.

      FO. Kim są Twoi odbiorcy? Czy to tylko ludzie w Twoim wieku?

      Moimi odbiorcami przede wszystkim jest młodzież, której bardzo przypadła do gustu książka. Większość z nich pyta się, co dalej? Czy można ją kupić w księgarniach? Ale przede wszystkim dużym sukcesem jak dla mnie było… że osobom miedzy wiekiem 30 a 80 książka w zupełności przypadła do gustu.

      FO. To ogromny sukces, którym nie każdy może się pochwalić. Ale w przyszłym roku matura. A co potem? Czy coś związanego z literaturą?

      Za półtora roku praktycznie matura. Myślałem nad medycyną, ale chyba pani profesor z biologii wyśmiałaby mnie.- Choć nie wiem. Bardzo ją szanuję i sądzę, że dobrze przygotowałaby mnie do zdania matury z biologii i dostanie się do Akademii Medycznej.

      Literatura jak samo pisanie książek sprawia mi przyjemność, sprawia także, że odrywam się od tego świata problemów i topię się morzu słów.

      FO. Z tego o czym rozmawialiśmy wcześniej wynika ,iż stosunkowo niedawno nie lubiłeś czytać. Co spowodowało, iż teraz nie tylko czytasz, ale sam piszesz?

      Wręcz nienawidziłem. Pamiętam reakcję moich rodziców, gdy poprosiłem ich, aby na Dzień Dziecka kupili mi książkę. Wręcz nie wierzyli w to, co powiedziałem. Myśleli, że robię sobie z nich żarty. Wkrótce przekonali się, że nie. Do pisania skłoniło mnie moje życie taka jest prawda, oraz chęć wykrzyczenia tego, co chce na kartek papieru.- To mnie skłoniło do pisania.W trzeciej klasie gimnazjum to Szkoła jak i Moja ukochana pani Elżbieta Stępień-Łuczyk zaowocowała we mnie chęć do czytania.- Nieświadomie nawet ;-)

      FO. A jak odbierają Twoje ksiązki Twoi najbliżsi- rodzina, przyjaciele?

      Bardzo dobrze i czekają na więcej jak ja sam. Każde zdanie, które nanoszę na papier cieszy mnie i moich bliskich. Widzą we mnie pasję i oddanie literaturze, widzą też jak młodzież coraz rzadziej sięga po książkę wybierając komputer lub TV, więc taka postawa ich cieszy.

      FO. Opowiadałeś, że Twoim marzeniem jest wydanie Twoich książek w języku rumuńskim. Skąd te marzenie?

      Tak.- jeśli uda się Warszawskiej Firmie Wydawniczej to zrobić to będę ich wprost ubóstwiał! No chyba, że samemu uda mi się to zrobić ;-) Niedawno wyjechałem na wymianę, poznałem świetnych ludzi, których szczerze pokochałem.- Chciałbym, aby oni mogli cieszysz się tym, co ja, razem ze mną.

      FO. Co Cię zafascynowało w Rumuni? Nam kojarzy się niestety tylko z żebrzącymi ludźmi przyjeżdżającymi do Polski latem i oblegającymi każdy supermarket, plac itp. Zdajemy sobie sprawę, że to tylko pewien element społeczeństwa, jednak te skojarzenia na długo pozostaną w naszej pamięci.

      Ojj mnie też się to kojarzyło, lecz do czasu. Poznałem ludzi, ich kuchnię no, która nie jest zbyt dobra. A przede wszystkim ich gościnność, otwartość, szczerość, a przede wszystkim zafascynowanie i chęć do robienia wszystkiego. W tym kraju nie przejmowałem się problemami tym, co było i tym co będzie. Tam żyje się z dnia na dzień.- Pamiętam jak z koleżanką szliśmy ulicą i podeszło do nas dziecko mówiąc w języku rumuńskim i wyciągając w naszą stronę ręce.- Zaczęliśmy przyśpieszać. Popędzałem koleżankę, bo w pewnej chwili wystraszyłem się. Śmiała się ze mnie.- Ale naprawdę. Rumunia to już nie komuna. Można tam wyjść w środku nocy nie bojąc się tego czy ktoś nas zaczepi jak w Polsce. U nas chłopak na, którego mówią ,,Pedał” bo ubiera się tak a nie inaczej to u nich to normalka, jest tolerancja, nie ma dyskryminacji.- Znają się na modzie. Powiem tak… W Rumunii jeśli w sklepie nie potrafią języka angielskiego bądź niemieckiego to ekspedienci są wstanie pozwolić wejść klientowi za ladę zrobić zakupy i zapłacić. A w Polsce?- Tu sami sobie odpowiedzmy. W dyskotece właściciel nie boi brać się odpowiedzialności za ludzi bawiących się w lokalu natomiast w Polsce niestety boją się.

      FO. Czyja mentalność bardziej Tobie odpowiada?

      Rumunów. Uśmiech często towarzyszy im, na co dzień, nie narzekają tak jak my i potrafią patrzeć w przyszłość z nadzieją. W każdej sprawie dostrzegają dobre strony.

      FO. A co powiesz o kuchni rumuńskiej? Wiemy przecież, iż lubisz dobre jedzenie ?

      Tutaj nie pochlebiam. Powiem tak jadłem „zajebiste” naleśniki.- Z góry przepraszam za słownictwo, ale tylko tak je można określić. W sumie tylko to mi smakowało. Do jedzenia nie ważne, jakiego zawsze jadają chleb. Przez pięć dni, co chwile jadłem kurczaka, aż tego kurczaka miałem dość. Na koniec poprosiliśmy przewodnika, aby zamówił nam ich tradycyjne jedzenie i wtedy żałowałem, że wpadłem na taki pomysł.- Bo co dostałem?- Kurczaka! Oszaleć można.

      FO. Czy czytałeś jakąś literaturę rumuńskiego pisarza?

      Niestety jeszcze nie, ale pewnie za to zabiorę się w wakacje. Muszę poznać każda stronę kultury kraju, który mnie tak zafascynował.

      FO. Co przygotowujesz następnego dla naszych czytelników?

      Na bank sporo akcji, szkolny terror, ale odmiana życia Dawid Diergonowskiego pod inną postacią. Ale polecam chyba najbardziej trzecią książkę, która moim zdaniem będzie dobra okaże się co powie na to mój wydawca.- Zapowiadam sporo akcji, które będą trzymały w napięciu i to mocnym.

      FO. Teraz z innego worka A czy jest przy Tobie ta jedyna?

      Nie ma i nie będzie. Nie nadaję się do związków. W Rumunii uświadomiłem sobie, że trzeba być niezależnym i żyć chwilą, brać to co daje Ci życie. Nie patrzeć w tył ani w przód. Żyć chwilą.


      FO. Śmiałe tezy wyciągasz na temat swojej przyszłości. A myślałeś kiedyś o pisaniu poezji? Czy może to nie Twoja bajka?

      To nie moja bajka z resztą co widać z przypisów zawartych w moich książkach przed każdym rozdziałem. Wole prozę. Oczywiście czasami czytam wiersze, ale o pisaniu tego typu utworów nie myślałem. Wiersz podobnie jak proza oddaje wnętrze jego autora, pokazuje co naprawdę w nim śpi, a kiedy przeleje to na papier zaczyna przybierać realne kształty jego marzeń i uczuć. Jestem pełen szacunku dla poetów i uważam iż nie ma złego wiersza, gdyż każdy z nich prezentuje dusze jego twórcy.

      FO. Co robisz kiedy masz wolne? (oprócz pisania) Sport, muzyka?

      Muzyka, spacery z przyjaciółmi. Bardzo chciałem nagrać swoją płytę, ale zaprzepaściłem to. Przestałem ćwiczyć trzy lata temu. Teraz głos mam tragiczny i do tego mam problemy ze strunami głosowymi.

      FO. Patrząc na Ciebie wydajesz się z wyglądu być romantykiem, ale Twoje poglądy na życie zaprzeczają temu. Jak jest w rzeczywistości?

      Nienawidzę wręcz romantyzmu, choć od razu zapowiadam, iż w wakacje mam plany, aby zabrać się za książkę rodem romantyzmem płynącą, ale oczywiście jak to u mnie nie zabraknie akcji mrożących krew w żyłach. Może jeszcze czas zmieni moje poglądy na te sprawy? Człowiek wiele razy w swoim życiu zmienia poglądy i upodobania. 

      FO. Twoje największe marzenie?

      Moim największym marzeniem jest osiągnięcie wszystkich Marzeń, które są we mnie, ale tak naprawdę to chyba wyjazd na stałe do Nowego Jorku.- Jeśli nie pójdzie mi pisanie w Polsce mam zamiar wtedy zakończyć ten rozdział w moim życiu i wyjechać na stałe, rzucić wszystko.

      FO. Czyli głęboka woda? Jednak mamy nadzieję, iż pozostaniesz z nami w Polsce, bo przecież Twoje książki cieszą się dużym powodzeniem. Poza tym jak wielu twierdzi Stany Zjednoczone są piękne, gdy się patrzy na nie przez różową szybkę. Czekamy na twoją kolejną książkę Kamilu i dozobaczenia przy kolejnej pozycji, którą wydasz.

      Zapraszamy wszystkich do zapoznania się z książką Kamila na stronie www.wfw.com.pl oraz księgarniach internetowych. Zobaczmy jak mlode pokolnie widzi ten świat. 

      Wywiad przeprowadzony przez Fundację Oscar:

       http://www.fundacjaoskar.pl/

      Serdecznie Zapraszam! 

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      radmor150
      Czas publikacji:
      piątek, 15 czerwca 2012 20:05